poniedziałek, 9 października 2017

Shoty i inne bazgroły

Jak wszyscy wiedzą, lub nie ;) uwielbiam pisać i to dość często małe dodatki do fabuły "Niczyjej" i jej kolejnych części. Czasami są one potem włączone do całości, a czasami nie, bo się po prostu nie zawsze da. W ten weekend za sprawą mojej przyjaciółki zagościłam wraz z książką ( a raczej jej próbnym egzemplarzem) w cudownej Villi Japonica . Niestety, mimo udanego pobytu, właściciele nie udzielają Patronatu Medialnego, jednak byli tak przemili, iż mimo to, reklamowali mnie i moją książkę. Ale do rzeczy, bo jak się zapędzę, to do Adama i Ewy zajdziemy :D - miało być o Shotach, czyli krótkich "dopiskach" do fabuły, które są bardziej, lub mniej z nią związane. Lubię je pisać i to bardzo. Wena na nie nachodzi mnie w różnych dziwnych miejscach i o różnych porach. Czasami coś mi się przyśni. Tak więc dla Was kochani bardzo króciutki tym razem tekst, zainspirowany snem i spisany w restauracji w Wiśle - nie, nie na serwetce ale prawie - bo na skrawku kartki! Zapraszam do czytania! 
Anna Crevan Sznajder 
********************

 Aż do szaleństwa zatraceni w sobie. Kiedy trzyma mnie w ramionach, czas nie istnieje. Dłonie splecione tak mocno, iż niemal są jednością. Jak nasze ciała. Uwalnia je tylko po to, by móc pieścić mnie tak, by rozkosz coraz większym płomieniem, coraz intensywniej wlewała się we mnie. Wbijam mocno palce w jego ramiona, raniąc go. Lecz wiem, że nie poczuje nic, poza tym cudownym uniesieniem, jak i ja. Każdy jego ruch, każdy dotyk,  pocałunek, prowadzi mnie na sam szczyt. Podążamy tam razem, by móc napawać się  słodkim bólem spełnienia. Wracam w jego ramionach z raju, wprost na ziemię. Wciąż jeszcze jesteśmy tylko my i nic nie istnieje poza biciem serc, splecionymi dłońmi,  uspakajającymi się powoli oddechami. Ciepłem naszych ciał. Świat to my oboje, wpatrzeni w siebie, objęci tak mocno, że nie ma już miedzy nami nic poza rozkoszą, spełnieniem i  miłością.  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz