***
Poranek
przywitał go czerwonym, choć pogodnym
niebem. Lekkie, białe obłoczki sunęły po nim leniwie. Było jeszcze
bardzo wcześnie, bo słońce nawet się nie pokazało nad horyzontem. Chciał
uwierzyć, że to będzie dobry dzień. Lecz ta czerwień nieba zasmucała go. Leżąc,
wspominał jej śliczne usta i ten zapach, tak cudny, że wciąż jeszcze nawet na
samo wspomnienie, ponosiło go. Tamtego poranka niebo też było czerwone. Jednak
wtedy tak niecierpliwie wyczekiwał kolejnego wieczoru. Cały dzień leżąc i
gapiąc się w sufit z głupawym uśmiechem szczęśliwego idioty. Tak, był wtedy
szczęśliwy. I zakochany. Teraz po tym uczuciu pozostał tylko ból i pustka.
Obezwładniające poczucie straty i bezsilności. Stracił ją na zawsze! Nie
chciała go. Wybrała innego. Nie mógł się z tym pogodzić. Dlatego wyjechał. Na
drugi koniec świata. Jednak jeśli łudził się, że zapomni o niej, lub przestanie
kochać – był gorzej niż naiwny. Był głupcem! Czy żałował i czego tak naprawdę?
Nie był pewien. Czasami tego, że wyjechał, lub raczej – uciekł. Wierzył, że
problemy zostawił za sobą. Czasami tego, że nie został i nie zawalczył o nią.
Być może był na straconej z góry pozycji, ale tego się już nie dowie. Być może
nie dowie się nigdy! Czy tamte krótkie chwile szczęścia były tylko złudzeniem.
Snem, który przeminął? Kiedy trzymał ją w ramionach, całował, pieścił, był
pewien, że czuła to samo co on. Odbierał to właśnie w taki sposób. Całym sobą.
Wszystkimi zmysłami. Tak jak ona jego. Wiedział, że świat bez niej nie istniał
bo to ona była jego światem. Od tamtej chwili w holu nocnego klubu w Tokio.
Kiedy zapach magnolii otulił go i uwiódł. To była magiczna chwila. Rzuciła na
niego urok, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy. Utracił jednak złudzenia,
kiedy zobaczył na palcu jej prawej ręki pierścionek. To on miał jej go kupić! A
potem uklęknąć! To jego żoną miała zostać. Jednak zdecydowała inaczej. Nie
dając mu szansy. Po tamtej ostatniej nocy, tak innej, wsiadł do samolotu ze
złamanym sercem. Być może miał je załamane już wcześniej. Kiedy zapach magnolii
został w nim na zawsze. Czy kiedykolwiek
pogodzi się z tym wszystkim? Nie! Jednak uszanował jej decyzję, wierząc, że
będzie szczęśliwa. A jej szczęście było dla niego najważniejsze. Jednak to on
chciał jej je dać. Wpatrując się w płonące za oknem niebo, nie po raz pierwszy
uświadomił sobie, iż nic nie ukoi tej tęsknoty! Zawsze będzie ją kochał i za
nią tęsknił.
***
Anna Crevan Sznajder

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz