sobota, 30 września 2017

ZAKŁADKA DO KSIĄŻKI - czyli recenzja Crevan

"Kupidyn bez głowy"
********************************
Czy mieliście kiedyś taką książkę, którą zabieraliście do szkoły, by w czasie lekcji czytać pod ławką? Dla mnie jedną z takich książek był „Kupidyn bez głowy” Z.K.Snyder. Książka do dziś należy do moich ulubionych.
Nastoletni Dawid i jego rodzeństwo wkraczają w nowy etap życia. Po śmierci ich matki, ojciec żeni się ponownie. Problemu nie stanowi jednak macocha, która jest dobra, miła i kochającą, choć może troszkę przerasta ją nowa, duża rodzina, lecz jej córka, podobna wiekiem Dawidowi – Amanda. Rodzina ma zamieszkać razem w nowo nabytym, choć starym domu. To stawia przed nimi wiele wyzwań. Zwłaszcza kiedy przyjeżdża Amanda, która wydaje się – co tu kryć – dość dziwna i bardzo oporna na nowe życie.
Dziewczyna nie tylko zachowuje się dziwnie, ale także tak też wygląda. Uważa, że jest medium i chce nawiązywać kontakt z duchami. Wciąga nowe rodzeństwo w swoją pasję, a wszystko to ma na celu zniechęcenie nie tylko ich do siebie, ale zmuszenie jej matki, by pozwoliła Amandzie zamieszkać z ojcem. Czy dziewczynie uda się ten podstępny plan? A co, jeśli będzie miała konkurencję w postaci prawdziwego ducha? Jaką tajemnicę kryje stary dom?
Opisu książki nie sposób znaleźć już w Internecie. Przynajmniej mi się to nie udało! Mój zaczytany już bardzo egzemplarz kupiłam z drugiej ręki za bezcen. Pamiętam, że w czasach szkolnych to była jedna z nielicznych książek, które wypożyczałam w bibliotece nagminnie. Chciałam być jak Amanda. Mieć kruka, suszyć zioła, przywoływać duchy i tego tam podobne bzdury. Zabierałam ją ze sobą na każde wakacje i do dziś czasami lubię do niej wracać. Polecam więc serdecznie, tym co nie czytali, choć pewnie ciężko będzie ją dziś znaleźć. Czasami pojawia się na allegro, czy innych portalach za kilka złotych. Warto je wydać i zapoznać się z tą lekturą. Dobra też będzie dla młodzieży, jeśli ktoś ma ochotę odpocząć na chwilę od „Harrego Pottera” czy „Percy Jacksona”. Co dziwne- jest na portalu "Lubimy czytać" – z czego się cieszę. Polecam serdecznie!


Anna Crevan Sznajder 

piątek, 29 września 2017

ZAPACHY ŻYCIA...

Wyszła z pracy dość późno, bardzo już zmęczona. Zamykając za sobą kutą, metalową, pomalowana na brudną zieleń furtkę, od razu to poczuła.
Zapach lata! Znacie to? Ten nikły, subtelny aromat, który daje się wyczuć od razu, gdy tylko w czerwcowy wieczór wyjdzie się na zewnątrz
Mimo zmęczenia, bo harowała przecież ciężko przez ponad dwie godziny, uśmiechnęła się. Może dlatego, że zapach ten nieodzownie kojarzył jej się z dzieciństwem i wolnością? Kiedy życie było jeszcze proste i pozbawione ciężaru odpowiedzialności. Kiedy o nic nie trzeba było się martwić. Zapach suchego siana. Nagrzanego od słońca powietrza. Z lekką już nuta chłodu nadchodzącej nocy, który czaił się skromnie, tuż przed nadchodzącym zmierzchem. Słońce zachodziło za jej plecami, kładąc przed nią na brukowanym chodniku cień prawie dwa razy dłuższy, niż ona sama.
Zapach ciepłych cegieł takich, które to wystawione były na żar przez cały dzień, nie zaznawszy grama cienia. Opalali się w nim dumne i niewzruszone, nie przejmując się tym, że dzień po dniu, godzina po godzinie, minuta po minucie słońce, wiatr i destrukcyjny czas skazuje na unicestwienie. Mur oglądający probostwo był stary, ponad stuletni, pamiętał pewnie lepsze czasy. Pikniki parafialne, zabawy na trawie, skąpane w słońcu niskie grusze i jabłonie. Śmiech dzieci biegnących do domu po niedzielnej mszy i dostojny dźwięk dzwonów.
Zamknęła oczy, by lepiej poczuć ten złudny powiew echa dawnej beztroski. Jak bardzo chciałaby być teraz gdzie indziej. Chciałaby być w ukochanych górach. Usiąść na stoku, na zielonej łące przed schroniskiem.
Idąc, rozmyślała o tym, jak bardzo ma dość tego wszystkiego. Zabieganego, spracowanego życia. Odwiecznych, nigdy się nie kończących problemów, głównie finansowych. Pogarszającej się z każdym dniem atmosfery w pracy i rutyny.
Co dzień to samo. Wstawanie o czwartej rano. Powrót o 14. Potem dom, druga praca, powrót wieczorem. Czasami była tak zmęczona że nie miała siły nawet herbaty pogryźć.
Sypialnia zaledwie po kilka godzin a nade wszystko harówki. Ciężkiej i fizycznej, takiej którą czuła w swoim przecież już nie młodym ciele.
To sobie ostatnio uświadamiała coraz częściej. 45 lat! Pół życia. Może nawet więcej niż pół? Może koniec przyjdzie szybciej? Zważywszy preferencje zdrowotne. Rodzice oboje chorzy na serce i oboje po ciężkich zawałach.
Zdawała sobie sprawę że tryb jej życia, praca i ciągły stres nieuchronnie pchają ją ku takiemu końcowi. A życie ucieka. Tonąc w ostatnich promieniach zachodzącego słońca, napawają się tak dziś intensywnym zapachem lata, zapragnęli zmiany.
Czuła już od dłuższego czasu nie że jeśli czegoś nie zmieni, będzie żałować. Ta myśl dojrzewają w niej i kiełkowała od dawna. Rosła niczym zasilane kiedyś ziarenka, które puściwszy pierwsze pędy, troszkę zaniedbane, ale rzucone na dobry podatny grunt.
Motorem do działania mógł być rozwód jaki przeszła niedawno, z półtorej roku wcześniej. Ale czuła że to jeszcze nie jest to. Ze to dopiero furtka do czegoś nowego.
Jednak ona wciąż stała po drugiej stronie bojąc się nacisnąć klamkę i przekroczyć próg. Choć drzwi kusiły.
Bardzo. Dziś czuła to wyjątkowo silnie.
Może to ogromne zmęczenie z jakim nie miała już sił walczyć? Może perspektywa spędzenia lat w tej samej szarej codzienności, dopóki starość całkowicie przykuje ją do fotela czy łóżka? Lub zdrowie nadszarpnięte i zaniedbane wreszcie upomnienia się o uwagę zawałem czy inną chorobą?
Tęsknota za czymś nieuchwytnym, czymś na kształt wolności, ale nie tej fizycznie, była wyjątkowo silna. Taką wolność oznaczało dla niej wyrwanie się z tej matni w jakiej tkwiła. Spalenie za sobą doszczętnie wielu mostów. Zmiana! Totalna, radykalna, nagła.
Ale przemyślana. A może i nie? Tego jeszcze nie wiedziała. Trochę ryzyka nigdy nie zawadzi. Kto nie ryzykuje nie wygrywa. Kto nie próbuje, nie dowie się czy się uda.
Pośród takich rozmyślań doszła wreszcie do skrzyżowania. Market był po drugiej stronie ulicy. Czekając na zielone, domaga wciąż jeszcze nad tym wszystkim. Westchnęła. Czas wracać do rzeczywistości. Szybkie zakupy i powrót do domu. Pewnie znów będzie do nocy nadrabiała domowe zaległości.

Anna Crevan Sznajder



czwartek, 28 września 2017

PAPIEROWY KSIĘŻYC - fragment

JAWA
Drugi raz wyszłam na targ. Są już pierwsze chryzantemy! Kupiłam kilka i postawiłam w szklanym wazonie, na moim stoliku, obok fotela w którym zawsze piszę. Wyglądają jak małe, białe baranki. Są urocze. Nie wiem, czemu taki głupi się przyjął zwyczaj, że to kwiaty na cmentarz. To idiotyczne. Niedługo Święto Zmarłych. Kupię jeszcze kilka chryzantem i zniczy, i pójdę zapalić tym, którzy już na mnie czekają. Z okien mojego mieszkania widać cmentarz. Kiedyś lubiłam na niego spoglądać. Kiedyś…
Ustawiam kwiaty na stoliku. Cieszę się nimi. Co z tego, że kojarzą się ze śmiercią? Małe białe kulki. Małe jak główka niemowlaka…
Nagły ból powoduje, że z całej siły zapieram się na szklanym blacie. Ten pęka. Szklany wazon przewraca się i tłucze, a kwiaty łamią. Upadam między potłuczone szkło. Kilka odłamków zadrasnęło mnie. Białe kwiaty splamione krwią. Szybko zbieram drżącymi dłońmi odłamki szkła. Próbuje ratować to co zostało z połamanych kwiatów. Ranię dłonie jeszcze bardziej.
Krew, krew, krew…
Siadam na podłodze, nagły strach paraliżuje mnie do granic…
Czy byłabym w stanie zrobić to raz jeszcze?
Jaki by to teraz miało sens?
Nagły szloch przywraca mnie do rzeczywistości.
Kto tak płacze? Ja? Łzy mieszają się z krwią. Obejmuje zakrwawionymi dłońmi kolana, zupełnie tak jak wtedy. Drżę ze strachu.
Tak! Boję się! Boję się śmierci!
Nie chcę umierać!

"Papierowy Księżyc" - Anna Crevan Sznajder 



Kilka info...

Na blogu będzie troszkę groch z kapustą, bo zamierzam nie tylko pisać o moich książkach ( to by było zbyt nuuudne i szybko byście ode mnie uciekli) ale także będzie o innych książkach i ich autorach. Czyli wszystko to, co miało się znaleźć na FP "Zakładka Literacka" - mam nadzieję, że się nie znudzicie i każdy znajdzie coś dla siebie. 
Crevan 

Książkowe Wyznania : Papierowy Księżyc - Anna Crevan Sznajder

Zapraszam na recenzję :D

Crevan

Książkowe Wyznania : Papierowy Księżyc - Anna Crevan Sznajder: Jakiś czas temu uraczyłam was recenzją „Niczyjej” Anny Crevan Sznajder, po której kac książkowo-animo-mangowy jest ze mną po dziś dzień. ...


NICZYJA

To co się stało, to nie była niczyja wina. Stało się i tyle. Teraz, będąc na rozdrożu, nadal nie wiedziałam, co dalej. Niczyja wina, że nie umiałam wybrać! Niczyja, że nie wiedziałam, którego bardziej kocham, bo kochałam obu! I choć ponoć to niemożliwe, moje serce było złamane na dwie części, a każda z nich należała do innego. Jeden urzekł mnie swoją delikatnością, czułością i urokiem. Drugi był niczym torpeda. Niczym otchłań, wciągnął mnie granat jego spojrzenia i utonęłam. Namiętność czy delikatność? Dwie skrajności, niczym przeciwne bieguny magnesu. Kochałam i byłam kochana. Byłam ich, a jednocześnie byłam NICZYJA! 

"Niczyja" - Anna Crevan Sznajder 

WITAJCIE

Witam wszystkich na moim blogu autorskim! Jestem Crevan i dopiero co zaczynam przygodę z pisaniem. Jak na razie udało mi się wydać trzy publikacje w selfpublishingu - "Facet do wzięcia" - "Walentynki" oraz "Papierowy Księżyc". Jednak dobra nowina głosi, że w lutym 2018 r nakładem wydawnictwa Novae Res ukaże się moja książka pt. "NICZYJA". 
Znajdziecie mnie również na Wattpad  jako Anna Crevan, no i oczywiście na Facebooku - ACS Pisarz FP. Prowadzę także grupę na którą zapraszam serdecznie : Grupa - Zakładka Literacka.
To tyle o mnie! 
Crevan